Cześć Alina, czym się interesujesz?
Cześć, historią oraz polityką, a także lubię oglądać sport: piłkę ręczną, tenis i lekkoatletykę.
Jesteś fanką kina?
Lubię filmy kryminalne.
Dlaczego zostałaś instruktorką?
Pracowałam jako nauczycielka wychowania fizycznego i zechciałam spróbować czegoś innego. Zrobiłam nawet uprawnienia egzaminatorskie.
Co najbardziej lubisz w tej pracy?
Ogólnie lubię ludzi i z nimi pracować. Przychodzi także taki moment, w którym ktoś kto początkowo rokował przeciętnie, nagle zaczyna notować progres i zaczyna świetnie jeździć. Jest to nagroda za ciężką pracę.
Co jest największym wyzwaniem w czasie kursu?
Trafić do trudnego Klienta.
Czy masz może jakąś złotą radę?
Tak, niestety będzie ona miała wydźwięk dosyć pesymistyczny: musi minąć jedno pokolenie, byśmy przestali łamać przepisy. My uczymy jeździć kursantów prawidłowo i bezpiecznie, a oni wracają do rodziców i znajomych, a ci uczą jeździć ich tak jak sami jeżdżą.
Masz jakąś ciekawą historię do opowiedzenia?
Miałam dziewczynę, która przyszła na godziny uzupełniające. Na nazwisko miała Dudek. Zajęcia się odbyły, musiała podpisać mi listę. Pyta się co wpisać, a ja w zamyśleniu powiedziałam do niej „no postawić tam ptaszka”.
Jak najlepiej przygotować się do egzaminu praktycznego?
Wyspać się i odstresować, jak jest potrzeba to wypić ziółka, melisę. Nie ma powodu do stresu, jeśli instruktor puszcza do egzaminu, to z pewnością macie umiejętności wystarczające aby go zdać.
Najtrudniejsze zadanie na egzaminie to…?
Skupianie się na otoczeniu. Zachowanie koncentracji, gdy wracacie już do WORD, zbyt szybkie odprężenie to przepis na niezdanie.
Najtrudniejsze miejsce w strefie egzaminacyjnej?
Może światła kolizyjne na Krakowskiej.
Jakaś rada dla Klientów?
Jak przychodzicie, to nie narzekajcie, że nie umiecie. Po to tu przyszliście. Nie ma się czego bać, jak będziecie słuchać, będziecie zaangażowani, to instruktor z pewnością wszystkiego Was nauczy.
Sprawdź kurs który prowadzę: prawo jazdy kat. B we Wrocławiu.





