Od kiedy jesteś instruktorem?
Pracuję jako instruktor od 2010 roku. To już sporo czasu, ale nadal daje mi to satysfakcję.
Dlaczego wybrałeś ten zawód?
Lubię pracować z ludźmi. To była dla mnie naturalna droga — połączenie kontaktu z drugim
człowiekiem i przekazywania wiedzy.
Co najbardziej lubisz w swojej pracy?
Zadowolenie kursanta. Moment, w którym widzę, że ktoś zaczyna wierzyć w siebie i robi
postępy — to jest najważniejsze.
A co jest największym wyzwaniem podczas szkolenia?
Przekonać kursanta do wiary w swoje umiejętności. Często problemem nie jest brak
zdolności, tylko brak pewności siebie.
Pamiętasz jakąś zabawną sytuację z jazd?
Tak, klasyczna sytuacja: proszę kursanta, żeby włączył światła mijania. Po kilku próbach i
podpowiedziach patrzy na mnie i pyta: „To one świecą?!!!”. Było trochę śmiechu, ale też
dobra lekcja.
Masz swoją złotą radę dla przyszłych kierowców?
Tak — to nie jest najważniejszy egzamin Waszego życia. Warto mieć do tego dystans.
Jak najlepiej przygotować się do egzaminu?
Zachować spokój na każdym etapie. Spokój naprawdę robi różnicę.
Co jest najtrudniejsze na egzaminie?
Pokonać stres. Jeśli ktoś nad tym zapanuje, reszta jest do zrobienia.
A najtrudniejsze miejsce w strefie egzaminacyjnej?
Dla każdego inne. To bardzo indywidualna kwestia.
Jaki jest najczęstszy błąd kursantów?
Paraliż na placu manewrowym. Stres powoduje, że ktoś zapomina rzeczy, które normalnie
robi bez problemu.
Co robisz w wolnym czasie?
Czytam książki, oglądam filmy dokumentalne. Lubię też piłkę nożną.
Na wakacjach odpoczywam raczej spokojnie — najlepiej gdzieś , gdzie można pochodzić po
lesie, bez pośpiechu.
A jeśli chodzi o jedzenie — prosto: frytki
Chciałbyś coś dodać na koniec?
Tak — „ile kto ma cierpliwości, tyle ma mądrości”. Nie spieszcie się. Wszystko przychodzi z
czasem.


